Owady zapylające – czym są i dlaczego musimy je chronić?

27 stycznia 2022

Owady zapylające – czym są i dlaczego musimy je chronić?

Znaczenie owadów dla całego środowiska, nie tylko dla człowieka, jest nie do przecenienia. Najczęściej myślimy o nich wyłącznie jako o zapylaczach, chociaż przecież ich rola jest dużo szersza. Zapylacze zaś kojarzymy głównie z pszczołami miodnymi, chociaż to daleko nie wszystkie owady, które zapylają rośliny na całym świecie.

Znaczenie owadów w przyrodzie

Znaczenie owadów w przyrodzie

Zacznijmy od tego, ile na naszej planecie żyje gatunków owadów. W świecie, w którym wszystko wydaje się być poznane i sklasyfikowane, odpowiedź wydawała by się jasna. Tymczasem wcale tak nie jest. Naukowcy nie są zgodni co do tego, ile na świecie żyje owadów, jednak ich liczbę szacują na kilka milionów gatunków. Ta wielkość robi wrażenie, prawda? Tylko w naszym kraju sklasyfikowano około 30 tysięcy gatunków owadów, z czego najwięcej muchówek (ok. 7 tysięcy) i chrząszczy (podobnie) i motyli (ponad 3 tysiące). Samych pszczół, udomowionych i dzikich, mamy około pół tysiąca.

Rola owadów w przyrodzie jest bardzo zróżnicowana i są ogniwem wielu łańcuchów pokarmowych. Saprofagi pełnią rolę sanitarną, niejako czyszcząc środowisko z martwych resztek organicznych, które zjadają, przetwarzają lub przyspieszają ich rozkład. Spulchniają i użyźniają glebę, przyczyniając się do lepszego jej plonowania. Owady drapieżne żywią się innymi owadami, w tym takimi, które nie są zbyt przyjazne człowiekowi – jak larwy komarów czy mszyce, ulubiony pokarm biedronek. Same też stanowią pożywienie dla innych zwierząt, ale i dla samego człowieka. W naszym kraju wprowadzanie owadów do menu dopiero raczkuje, ale w innych kulturach są cenionym daniem. Specjaliści twierdzą nawet, że właśnie fermy owadów w niedługiej przyszłości mogą być dla ludzi źródłem białka zwierzęcego – są w hodowli dużo bardziej przyjazne dla środowiska niż produkcja wieprzowiny czy wołowiny.

Oczywiście z punktu widzenia człowieka, nie wszystkie owady są „potrzebne” czy mile widziane. Ich larwy i postaci dorosłe szkodzą plonom, objadają liście i owoce, wysysają soki z roślin prowadząc do ich obumierania, podgryzają korzenie, żywią się nasionami roślin uprawnych, przenoszą choroby. Takie owady jak mucha tse-tse, komar widliszek, stonka, wołek zbożowy, bielik kapustnik czy szarańcza, z punktu widzenia człowieka ciężko uznać za pożyteczne, jednak i one mają swoją rolę w ekosystemie. Z naszego punktu widzenia za najbardziej użyteczną i widoczną można chyba uznać zapylanie.

Czym są „zapylacze”?

Zapylacze są to owady – oraz inne zwierzęta – dzięki którym następuje zapylenie krzyżowe roślin. Polega ono na przeniesieniu pyłku z pręcików kwiatów na ich znamiona, dzięki czemu roślina może owocować. Zapylacze dokonują tego niejako przy okazji – żywią się nektarem i pyłkiem, a odwiedzając kolejne kwiaty przenoszą go pomiędzy roślinami. Zapylacze mają decydujący wpływ na gospodarkę żywnościową całego świata. Większość z nas nie zdaje sobie nawet sprawy, jak wielki jest wpływ owadów zapylających na to, co ląduje na naszych talerzach.

Zapylanie kwiatów – ale nie tylko

Zapylanie kwiatów – ale nie tylko

Najczęściej owady zapylające widzimy na kwiatach ogrodowych, polnych, na balkonach czy rabatach – bo do tego mamy dostęp. Mało kto z nas widział z bliska pola uprawne, nawet liczba przydomowych „warzywniaków” znacznie spadła na przestrzeni ostatnich dekad. I faktycznie, dzięki owadom przeróżne kwiaty (albo bardziej precyzyjnie – rośliny ozdobne) mogą się rozmnażać i cieszyć nasze oczy w kolejnych sezonach. Ta rola owadów zapylających wpływa na różnorodność biosfery i na nasze odczucia estetyczne, jednak tym, co interesuje nas najbardziej w skali globalnej, jest wpływ owadów zapylających, głównie pszczół, na produkcję żywnościową.

Przy tej okazji często cytuje się Alberta Einsteina i jego powiedzenie, że jeśli zabraknie pszczół, to ludzkość w ciągu kilku lat wyginie. Ani Einstein nigdy tak nie powiedział, ani brak zapylaczy nie oznacza zagłady ludzkości. Oznacza jednak ogromną zmianę trendów żywieniowych, a możliwe też, że klęskę głodu na skalę światową. Prócz roślin zapylanych przez owady, mamy także wiatropylne i samopylne – jak zboża (prócz żyta), czy kilka gatunków drzew owocowych. Jednak nawet te samopylne owocują lepiej, jeśli zapylane są przez owady, przenoszące pyłek między roślinami. Szacuje się, że „pomocy” zapylaczy wymaga kilkaset gatunków roślin uprawnych. Teoretycznie owady zapylające mogą być zastąpione przez sztuczne zapylanie z użyciem dronów, natryskiwania pyłku czy przenoszenia go ręcznie między roślinami. Takie działania prowadzi się już od lat, nie tylko tam, gdzie populacja pszczół całkowicie wyginęła. Gdyby jednak stosować je w skali globalnej, oznaczałoby to znaczną podwyżkę cen żywności, a na część plonów mogliby pozwolić sobie tylko najbogatsi.
Paradoksalnie część owadów zapylających, w tym pszczół, które mogłyby zapylać uprawy, ginie na skutek stosowania insektycydów i herbicydów, mających podnieść wydajność plonowania…

Jakie znamy owady zapylające?

Jakie znamy owady zapylające?

No właśnie, „zapylacz” – czyli kto/co? Pierwsza myśl, to rzecz jasna pszczoła miodna. Są najbardziej rozpoznawalne, ale bynajmniej nie jedynie od nich zależy zapylanie. Bardzo ważnymi zapylaczami są także inne pszczołowate, zwane także pszczołami dzikimi czy pszczołami samotnicami. Dzikich pszczół w Polsce mamy około 470 gatunków, zaś na całym świecie jest ich około 20 tysięcy. Występują w różnych siedliskach, stąd też w ramach działań ochronnych dla pszczół dzikich podnosi się konieczność zapewnienie różnorodnego otoczenia. W odróżnieniu od pszczół hodowlanych, zamieszkujących ule, te dzikie często żyją w ziemi, na powierzchni płaskiej, na skarpach i zboczach, w starych pniach, na kamieniach, w pustych łodygach, dziuplach i wielu innych miejscach. Możemy pomagać im zakładając łąki kwietne, przywracając nasadzenia śródpolne, tworząc korytarze ekologiczne, dbając o różnorodność nasadzeń roślin ogrodowych i w przestrzeni publicznej. Co ciekawe, również pszczoły dzikie wykorzystywane są w towarowej produkcji żywności – np. pszczoła murarka w sadach czy trzmiel w uprawie pomidorów czy bobu (tak, trzmiel to też pszczoła).

Zapylacze nie kończą się na pszczołach i pszczołowatych. Szacuje się wręcz, że za 1/3 – 1/2 odwiedzin owadów zapylających na kwiatach odpowiadają właśnie inne gatunki. Nie zawsze są one równie skuteczne w zapylaniu (ale nie jest to regułą), jednak pszczoły nie wszędzie mogą dotrzeć, są związane odległością od ula lub gniazda. Stąd też pozostałe owady zapylające stanowią nieocenione wsparcie dla pszczół dzikich i hodowlanych, a ich roli nie można pomijać ani umniejszać.
Motyle dzienne i nocne mają ssawki („trąbki”) o długości nawet kilku centymetrów, żywią się więc nektarem, który dla innych owadów jest niedostępny – a przy okazji przenoszą pyłek między kwiatami.
Muchówki, między innymi bzygi (z wyglądu podobne do os i pszczół), bardzo skutecznie zapylają rośliny o niewielkich kwiatach (selerowate, kapustowate) oraz rośliny rosnące na stanowiskach chłodnych i zacienionych, niechętnie odwiedzane przez pszczoły. Zapylaczami są także powszechnie znane i nie darzone sympatią muchy i komary.
Grzebaczowate (podobne i pokrewne pszczołom), które żywią się nie tylko nektarem i pyłkiem, ale także larwami innych owadów, w tym szkodników pół uprawnych
Osowate – czyli głównie mocno nielubiane osy – nie tylko żywią się szkodnikami, ale także zapylają, o z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Wartość plonów zapylonych przez osy oceniono na 250 mld dolarów rocznie w skali globu! Wyodrębniono też ponad 150 gatunków roślin, które zapylają wyłącznie osowate.
Chrząszcze, skorki, przylżeńce i pluskwiaki w czasie żerowania na roślinach przenoszą między nimi niewielkie ilości pyłku, również prowadząc do zapylania krzyżowego.
Mrówki również zapylają kwiaty podczas swojej wędrówki w poszukiwaniu pożywienia, jednocześnie zaś zwalczają szkodniki, zjadając ich jaja i larwy.
Poza królestwem owadów również żyją zapylacze – ślimaki, nietoperze, jaszczurki.

Pamiętajmy więc, że właśnie owadom zapylającym zawdzięczamy przeważającą ilość pożywienia, jakie ląduje na naszych stołach. To one odpowiadają też za rozmnażanie i plonowanie roślin, które są z kolei pożywieniem dla innych innych zwierząt. Możemy je chronić i pomagać na wiele sposobów. Nie tępiąc środkami „ochrony” roślin, insektycydami, nie wyrzucając ze swojego ogrodu os, nie niszcząc naturalnych siedlisk pszczół dzikich, adoptując pszczele rodziny, zakładając łąki kwietne, urozmaicając nasadzenia przydomowe, pozostawiając część ogrodu w stanie naturalnym lub przekształcając na siedliska, uczestnicząc w inicjatywach lokalnych skierowanych na działania proekologiczne, kupując płody rolne z gospodarstw lokalnych i ekologicznych, upowszechniając wiedzę o znaczeniu pszczół w przyrodzie i roli owadów w ekosystemie, prowadząc działania ekologiczne w szkole i wpajając dzieciom wzorce zachowań, które może pozwolą odwrócić niepokojący trend wymierania owadów i zapylaczy.

Bibliografia:

1. Łopuch Sylwia, Owady zapylające w Polsce, Pasieka 6/2020, online https://pasieka24.pl/index.php/pl-pl/pasieka-czasopismo-dla-pszczelarzy/198-pasieka-6-2020/2747-18-sylwia-lopuch-owady-zapylajace-w-polsce, dostęp 30/12/2021
2. PAP, Niedocenione osy – zwalczają szkodniki roślin, należą do zapylaczy, online https://www.sadyogrody.pl/z_innej_skrzynki/141/niedocenione_osy_zwalczaja_szkodniki_roslin_naleza_do_zapylaczy,26080.html, dostęp 30/12/2021
3. https://dzicyzapylacze.pl/

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

(5,00 / 5)
Loading…

Oferujemy pierwszy w Polsce program adopcji pszczelej rodziny

Dołącz do programu adopcji pszczół i bądź współodpowiedzialny
za ochronę tych niesamowitych istot. Pomoż, dobro wraca!