Z życia pasieki: Co to są rójki?

Z życia pasieki: Co to są rójki?

Działanie pojedynczej pszczoły może nam się wydać cokolwiek absurdalne. Całe jej życie to poddaństwo i harówka. Rezygnuje z możliwości rozmnażania się i koncentruje wszystkie wysiłki, aby wydawać potomstwo mógł inny osobnik. Dla dobra matki i rodziny jest bez wahania gotowa zginąć. Zupełnie nie dba o swoje dobro i swoją pulę genetyczną. Nawet umrzeć stara się poza ulem, aby nie przysporzyć pracy siostrom.
Tylko że pszczoła jest owadem społecznym, co oznacza, że jednym, skończonym i funkcjonalnym organizmem nie jest jeden owad, ale cała rodzina. I ten organizm, w przeciwieństwie do indywidualnej robotnicy, dąży przede wszystkim do rozmnażania, zaś naturalnym sposobem rozmnażania jest rójka.

Skąd się bierze nastrój rojowy?

Choć wysoce niepożądany dla pszczelarza, nastrój rojowy to całkowicie normalny etap rozwoju rodziny pszczelej, świadczący o jej dojrzałości i gotowości do reprodukcji. Najczęściej zaczyna być wykazywany w okresie dużych pożytków.
Dostatek pokarmu, w tym zwłaszcza pyłku kwiatowego, stymuluje produkcję przez robotnice mleczka pszczelego. Mleczkiem tym karmione są larwy oraz matka. Im więcej mleczka spożywa matka, tym więcej jajeczek znosi. W ulu szybko robi się ciasno i jego mieszkanki zaczynają rozglądać się za bardziej przestronnym lokum.

Zwiększająca się ilość robotnic w gnieździe ma jeszcze jeden związek z powstaniem nastroju rojowego. Otóż matka pszczela wydziela specjalny hormon, nazywany substancją mateczną. Powoduje on przywiązanie do niej robotnic, poczucie bezpieczeństwa wywołane bliskością matki, ale także hamowanie rozwoju jajników u robotnic, aby nie próbowały one konkurować z matką. Robotnice muszą mieć stały kontakt z substancją mateczną. Za jej przenoszenie od matki do sióstr odpowiada specjalna kasta robotnic, tzw. świta. Jest to kilka do kilkunastu młodych pszczół odpowiedzialnych wyłącznie za opiekowanie się matką. Zlizują one z jej ciała substancję mateczną i podają ją innym robotnicom, te zaś kolejnym. Każda mieszkanka ula otrzymuje niewielką porcję substancji matecznej co 4-5 godzin. Jeśli jej nie dostanie, czuje się osierocona – jest przekonana, że w rodzinie zabrakło matki. Przepełnienie ula sprawia, że nie wszystkie pszczoły będą miały na czas kontakt z substancją mateczną. Domniemany brak matki wywoła stres i potrzebę wychowania nowej.
Pszczoły bywają też krnąbrne i wchodzą w nastrój rojowy, jeśli matka jest już stara lub uszkodzona. Wychowanie nowej matki jest doskonałym bodźcem do pozbycia się jej poprzedniczki.

Charakterystyka rójek

Charakterystyka rójek
Charakterystyka rójek

Powszechne wyobrażenie każe postrzegać przemieszczający się rój pszczół jako jedną rodzinę, która porzuciła stary ul i szuka nowego. Takie sytuacje też się zdarzają, najczęściej gdy pszczoły nękają jakieś choroby. Natomiast standardem jest podział rodziny – część robotnic pozostaje w ulu, część z niego migruje.
Przy tej przeprowadzce nie ma kłótni o podział majątku. Wszystkie robotnice muszą mieć zapasy miodu, nieco trutni dla towarzystwa, no i własną matkę. Skoro w ulu matka jest jedna, oznacza to, że drugą należy wychować.

Matka wcale nie lubi rojenia się. Jej wierne córki i siostry postępują z nią w tym okresie wyjątkowo brutalnie. Przede wszystkim przestają karmić ją mleczkiem. Ma to na celu odchudzenie potężnego ciała matki i umożliwienie jej odzyskanie zdolności do lotu, które utraciła wraz z poszerzeniem odwłoka. Pszczoły robotnice budują też specjalne komórki służące wyłącznie do wychowu matek, tzw. miseczki matecznikowe. Następnie zmuszają matkę, aby to tam właśnie składała jaja. Po ich wykluciu się, pszczoły dbają o młode larwy jak na księżniczki przystało: karmią je porządnie, nawet pomagają im się wygryźć. Któraś z nich zostanie przecież ich nową matką.

Która? Najsilniejsza albo najodważniejsza. Ponieważ stara matka opuszcza ul gdy tylko komórki z młodymi zostają zasklepione, nie będzie już mogła złożyć kolejnych jajeczek, jeśli coś pójdzie nie tak. To dlatego pszczoły wychowują początkowo kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt matek. Będą one walczyć między sobą tak długo, aż pozostanie tylko jedna. Opuszczona rodzina, która wydała rój, nazywana jest od tej pory matecznikiem.

Tymczasem ok. 60% robotnic wraz ze starą matką opuszcza ul. W skład roju wchodzą głównie młode pszczoły, które nie ukończyły jeszcze 10 dnia życia. W wolach zabierają one zapasy miodu, którym karmią się aż do założenia nowego gniada i przyniesienia do niego pożytków. Dlatego właśnie w wyborze nowego mieszkania ogromną rolę odgrywa czas – miód zmagazynowany przez robotnice wystarczy przy oszczędnym gospodarowaniu na nie dłużej niż tydzień.
Co ciekawe, rzadko kończy się na jednej rójce. Po pierwaku, czyli pierwszym roju, który opuścił ul, mogą wyjść z niego kolejne, tzw. poroje, odpowiednio nazywane drużakiem, trzeciakiem itd. Najczęściej kończy się na 2-3 rojach. Każdy kolejny jest mniej liczny i wynika ze stopniowego wygryzania się młodych matek. Następne roje mają jeszcze trudniejsze zadanie: muszą nie tylko znaleźć miejsce na gniazdo, ale także wyprowadzić młodą matkę na lot godowy, aby mogła ona rozpocząć znoszenie jaj.

Jak przeciwdziałać rojeniu się pszczół?

Powiedzmy sobie jasno: każda próba ograniczania nastroju rojowego jest ingerencją w naturę. Rójka jest bowiem normalna i od początku istnienia gatunku aż do powstania bartnictwa i pszczelarstwa, stanowiła jedyny sposób rozmnażania się rodziny. Jednakże każda rójka to potężna strata – zarówno w produkcji miodu, wosku czy pierzgi, jak i nie mniej ważna strata „osobowa” – rodzina traci najmłodsze robotnice i musi zaczynać z trudnej pozycji. Część zbieraczek będzie musiała powrócić do ula i na nowo podjąć dawno już zarzucone i zapomniane czynności gniazdowe.
Jako odpowiedzialni pszczelarze, możemy jednak postępować w ten sposób, aby nasze działania w ograniczaniu nastroju rojowego nie przynosiły szkody pszczołom. Co zatem można zrobić?

W pierwszej kolejności musimy dostrzec, że pszczoły w ogóle chcą się wyroić. Oznaki zbliżającej się rójki to przede wszystkim:

  • Bardzo duża ilość pszczół w gnieździe (zwracajmy uwagę na dziką zabudowę i pszczoły zwieszające się pod ramkami).
  • Przepełnione plastry (zaczerwione i wypakowane miodem i pierzgą bez zachowania bezpiecznego procentu pustych komórek).
  • Obecność miseczek matecznikowych (niekoniecznie zaczerwionych, ale choćby tylko przygotowanych do złożenia jaj).
  • Przesiadywanie robotnic na wylotku, zwieszanie się w formie tzw. brody (jedna uczepiona drugiej).

Metody zapobiegania wyjściu roju:

  • Poszerzenie gniazda poprzez podanie węzy (czystego, nowego plastra). Jeśli nastrój rojowy jest zaawansowany, pszczoły mogą nie chcieć jej nadbudowywać, wówczas należy zastosować susz (używaną, odczyszczoną ramkę po larwach).
  • Wykonanie odkładu. W ten sposób sami robimy to, do czego dążą pszczoły, czyli przeprowadzamy część z nich do nowego domu. Rodzinie, która pozostanie bez matki, należy ją podać lub też poczekać, aż wylęgną się matki rojowe (ten drugi sposób nie jest zalecany, takie matki przekażą córkom cechę rojliwości i z roku na rok będziemy mieli coraz większe problemy). Każdy pszczelarz jest w stanie samodzielnie wychować matką na swoje potrzeby, jeśli prowadzi niedużą, hobbystyczną pasiekę.
  • Wywiezienie na pożytek: zajęte zbieraniem nektaru pszczoły na chwilę zapomną o wyprowadzce. Oczywiście bezwzględnie musi się to wiązać z dołożeniem kolejnego korpusu, aby rodzina miała się gdzie pomieścić.
  • Częsta wymiana matek. Młode matki lepiej czerwią i wydzielają więcej substancji matecznej, dlatego pszczoły mniej chętnie będą się ich pozbywać.

Czy rójka może być pożyteczna dla pszczelarza?

Czy rójka może być pożyteczna dla pszczelarza?
Czy rójka może być pożyteczna dla pszczelarza?

Rójka na pewno nie służy temu pszczelarzowi, który stracił w ten sposób część silnych rodzin. Są jednak i fani rójek, którzy z zapartym tchem przeglądają między majem a lipcem okoliczne drzewa, w poszukiwaniu zwisających na nich pszczół, które następnie chętnie zbierają – i mają rodzinę za darmo.
Działanie takie jest w pierwszej kolejności niemoralne, sprzeczne z dobrą praktyką zawodu. Co prawda rój nie jest podpisany, ale w pierwszej kolejności powinien go odszukać i zebrać jego właściciel – z resztą tak właśnie często rójki się kończą, pozostawiając kilka użądleń, nauczkę na przyszłość i garść imponujących zdjęć do umieszczenia w mediach społecznościowych.
Ale przewożenie nieznanych rojów do własnej pasieki niesie też ogromne ryzyko. Nigdy nie wiemy, z jakimi problemami pszczoły się borykały. Może z gniazda wygoniła je ogromna produktywność, ale może krytyczne porażenie warrozą, którą teraz ochoczo wniesiemy na nasz teren. Nie warto ryzykować.

Jaworznianka, czyli trochę krakuska a trocha Ślónzoczka. Dziennikarz, filolog, pszczelarz, wegetarianka. Poza zapylaczami pasjonują mnie dinozaury i kosmos, rollercoastery i drzewa, książki i filmy, rower i słodycze. Lubię burze i szparagi. Kocham wszystkie koty i jednego puzonistę. Nie znoszę zakupów i nie mam telewizora. Boję się parkowania równoległego i wilków z "Pana Kleksa". Uczę się grać na kalimbie i marzę o trojaczkach.

Zobacz również

Dołącz do naszej
społeczności

Bądź EKO każdego dnia i zachęcaj do tego innych. Śledź nasze profile, lajkuj i udostępniaj. Najważniejsze, żeby było nas jak najwięcej.

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do naszego newslettera

Inspirujące artykuły, ciekawostki ze świata przyrody, edukacja ekologiczna, relacje z naszych akcji. To wszystko i sporo więcej, za to zero spamu i nachalności. Bądź z nami!

Masz jakieś
pytania?

Zadzwoń i dowiedz się wszystkiego, czego potrzebujesz.